Kotku rybki nakarmione, dzieci tęsknią ale dają radę, gorzej ze mną. Od wczoraj łzy nie przestają lecieć. Chwilowo jestem kompletnie nietowarzyska. Zbywam przyjaciół, którzy swoim towarzystwem chcieliby zastąpić ciebie. Nie chcę tego. Chcę sama się z tym uporać. Wika wciąż mnie przytula. Ale to na nic. Ciężko mi. Tak cholernie mi ciężko. Dziś rano znów wyjęłam 2 kubki by zaparzyć kawy. Po chwili zaczęłam wyć, że kolejny ranek przede mną bez ciebie. Sama muszę naszkicować plany na dziś. A oto ten plan:
1. POSPRZĄTAĆ W DOMU. Od dnia twojego wyjazdu mi się nie udało. Zaczynałam sprzątać, ale wszędzie jest tyle twoich rzeczy. Czy łzy się kiedyś kończą? Czy ja mam oczy w mokrym miejscu?
2. UGOTOWAĆ OBIAD. Wczoraj próbowałam zrobić zupę. Wika ją kończyła, bo ja nie dałam rady. No wiesz - płakałam. Ale dziś planuję zrobić gulasz z kluseczkami i liczę, że mi wyjdzie.
3. WYSTAWIĆ AUKCJE. Kasa by mi się przydała, bo samą miłością nie da się żyć.
4. PODWIEŹĆ DO PRACY DOKUMENTY, ZANIM KSIĘGOWA MNIE ZABIJE. Tylko jak ukryć pod makijażem, napuchnięte od płaczu oczy?
5. PRZESTAĆ PŁAKAĆ.
Kotku jak mam sobie poradzić z tęsknotą? Czy ktoś zna sposób na to? Wczoraj zapakowałam dzieciaki do samochodu i pojechałam do mamy. Myślałam, że mi pomoże. Ona nie umie. Nie umie przytulić dorosłej już córki. Nie umie wesprzeć. Nie umie powiedzieć, nic co postawiłoby mnie na nogi. Wczoraj chciałam zwyczajnie odnaleźć gdzieś siebie. Siebie uśmiechniętą, silną, optymistyczną. Siebie taką, jaka jestem. Siebie taką, jaką kochasz. Na nic moje szukanie. W każdym kącie tego miasta znajdowałam Kami siedzącą w kącie zalaną łzami.
Siedzę sobie wczoraj w kuchni przy stole, przychodzi Gabi i widząc mnie zapłakaną pyta:
- Mamusiu, cemu jesteś smutna?
- Bo tęsknie za tatą. - szczerze odpowiedziałam czterolatce szukając chyba u niej wsparcia.
- Nie maltw się, wsystko będzie dobze. Ja nie tęsknię. A moze i tobie coś psywiezie tatuś, na psyklad jakąś zabawkę dla Mateusa.
Rozbroiła mnie. Totalnie mnie rozbroiła. Wreszcie zaczęłam się uśmiechać. Dzieci mnie nie zawodzą, więc i ja nie mogę ich zawieźć. Muszę być silna.
Kotku kocham Cię i czekam na Ciebie:*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz