sobota, 3 stycznia 2015

Najtrudniejszy pierwszy raz

Myślałam, że będzie łatwiej. Przecież znamy się 20 lat. Kotek jedzie po to, by w końcu nasza rodzina mogła normalnie żyć. Tak sobie tłumaczyliśmy. Normalnie żyć! Kredyty. Troje dzieci. Firma, która jednak nie dawała nic z siebie tylko brała.. I mój nędzny etat na państwowym. Kredyty nie płacone.  Łzy. Pomysł Kotka WYJADĘ!! ZAROBIĘ!! ZACZNIEMY NORMALNE ŻYCIE!!
Tylko nasze "normalne" życie zaczęło się od rzeki łez, która płynie wciąż, nieprzerwanie od wczoraj. Nasze "normalne" życie zaczęło się od wyrwanego serca, które dziś rano wyleciało z kraju, z dala ode mnie. Czuję się taka sama. Tak beznadziejnie sama. A przecież są dzieci, 4 koty i pies. Maleńki Mati tupie blisko mnie maleńkimi stópkami, które niedawno nauczyły się chodzić. Patrzy na mnie co raz i strzela tym cudnym uśmiechem. Tym samym, który jeszcze wczoraj sprawiał, że i ja się śmiałam. Dziś przez łzy mocno zaciskam wargi i próbuję być silna dla niego. NIE PŁACZ JUŻ!!!! krzyczę w myślach sama do siebie, ale łzy nie słuchają mnie. One lecą. Po prostu lecą. Nieustannie od wczoraj. Płyną wprost z mojego rozdartego serca. Małego serca pełnego miłości do mojego męża. Męża, który musiał nas zostawić, bo w naszym kraju nie udało nam się przez 20 lat normalnie żyć.
Moje normalne życie podobno zaczyna się dziś. Bez męża. Choć do dziś nawet zakupy bez niego mi nie smakowały. Nawet kawa rano była taka pyszna w towarzystwie mojego Kotka. Nawet kanapka smakowała jak z 5-gwiazdkowej restauracji. A dziś kawa jest gorzka, kanapka rośnie w ustach, a uśmiech Matiego nie wydaje się tak rozbrajający.
Zaraz wstanie Isia. I spyta, gdzie tata. Wczoraj zaciągnęła go wieczorem do łóżka i prosiła "Tatusiu nie jedź plose. Ty musis spać ze mną." I tata ułożył swoje oczko w głowie do snu. Wtuliła się w jego silne ramiona i spokojnie zasnęła. Spokojnie, bo z myślą, że rano tata będzie jak co dzień. Będzie siedział rano z mamusią w salonie i pił tą pyszną poranną kawę. Płaczę.... A zaraz Isia będzie płakać ze mną. I krzyczeć, I dziś na pewno będzie niegrzeczna. I może jutro. I pojutrze. I będzie się buntować z tęsknoty za tatą. Bo wstrętna rzeczywistość odebrała jej najbliższą osobę na wiele miesięcy. Pęka mi serce. Boże jak ciężko.
Wika też jeszcze śpi. Ona ma 16 lat i wszystko rozumie. Wie, czemu tata wyjechał. Wie tak jak ja. I tak jak ja cierpi.
Gdybym mogła cofnąć czas nie zgodziłabym się na to. Gdybym wiedziała jak ciężko mi będzie. Może tylko pierwsze dni będą przelane łzami. Może rzeczywistość nie okaże się taka pusta. Może nie będę tak tęsknić za przytuleniem, pocałunkiem, cudnym spojrzeniem. Może już za kilka dni poranna kawa znów zacznie mi smakować. Kocham Cię Kotku. Czekam na telefon, że wylądowałeś. Może wtedy będę trochę spokojniejsza. Dbaj o siebie najdroższy, bo jesteś wszystkim co mam. I zabierz nas wkrótce do siebie, bo moje miejsce jest tam gdzie Ty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Dear Diary Blogger Template