środa, 21 stycznia 2015

Trudy rozłąki, czyli kłótnie na odległość

Ja wiem, że tęsknimy. Wiem, że każde z nas na swój sposób stara się zmagać z tą sytuacją. Wiem też, że rzuciłeś palenie i jesteś drażliwy. Ale na litość boską nie warcz na mnie!!! Mów, że kochasz. Mów, że tęsknisz. Mów, że wszystko będzie dobrze. Te słowa są jak plastry na moje rany. Zabrakło w studni wody. Niepłacone rachunki i raty kredytów piętrzą się. Gaz się skończył i w domu i w samochodzie. Zmagam się z tym sama. I mówiąc ci o tym nie oczekuję natychmiastowych rozwiązań. Bo w cuda przestałam wierzyć wieki temu. Oczekuję słów otuchy, że wszystko się ułoży, że damy radę, że to tylko stan przejściowy.
Do cholery bądź przy mnie. Na dobre i złe. Ucałuj moją stęsknioną duszę. Pociesz smutne serce. Popatrz na mnie. Uśmiechnij się. Chcę też się uśmiechnąć.
Od 2 tygodni śpię po 4-5 g. W dzień zmagam się ze zbuntowanym Matim, który na każde NIE rzuca się z krzykiem na podłogę i dostaje jakiejś niepojętnej histerii. Nie wspomnę o Gabi. Ona to dopiero ma humorki. Też doprowadza mnie tym do szału. Zaciskam zęby, liczę do 10 i udaję, że ta metoda działa. Z udawanym spokojem cholernego mnicha tłumaczę po raz kolejny, dlaczego NIE WOLNO. Nie wolno krzyczeć bez powodu. Nie wolno płakać bez powodu. Nie wolno wysypywać psiej karmy na podłogę. Nie wolno rzucać paluszków na dywan i deptać po nich. Nie wolno wyłączać odkurzacza, gdy mama po raz kolejny odkurza rozgniecione paluszki. I zastanawiam się czasem, co wolno naszym dzieciom :) Może stąd ten bunt. Bo kto by się nie buntował słysząc w kółko NIE WOLNO.
No ale jak mam z Tobą o tym rozmawiać. Jak mam się tym dzielić. Warczysz na mnie. Uważasz, że sobie nie radzę. A na moją łzę spływającą po policzku rozłączasz się. Wiem, wiem - rzucasz palenie. Ja rzuciłam święty spokój, relaks choćby kilkuminutowy, rzuciłam sen, prawie rzuciłam jedzenie bo brak mi na to czasu, rzuciłam jakiekolwiek życie towarzyskie. Z dnia na dzień wegetuję czekając na to coś LEPSZE. Ale nie warczę!! Z utęsknieniem przez cały dzień czekam na wieczór, na to aż zadzwonisz na skypie. Mogę cię zobaczyć. Dotknąć przez ekran. Przesłać całusa. Zapomnieć o tym jak ciężki był ten dzień. Cieszyć się tą godzinką z tobą. WIĘC NA LITOŚĆ BOSKĄ NIE WARCZ NA MNIE!!!!
Kocham Cię i tęsknię :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Dear Diary Blogger Template